29 czerwca 2013

Knedle z ziemniaków i sera

W ostatnich dniach strasznie chodziło za mną zjedzenie czegoś słodkiego, raz na długi okres czasu tak mi się dzieje. Zjadłam całą tabliczkę czekolady mimo, że normalnie jej nie lubię. Nie wiem czemu, gdyż jako dziecko kochałam czekoladę, a od czasów nastoletnich takie słodycze mogłyby dla mnie nie istnieć. I zobaczyłam, gdzieś w telewizji knedle, a że nigdy ich nie robiłam to weszłam szukać przepisu w internet. I tutaj pojawił się problem, bo jedne knedle były z samych ziemniaków, a drugie z dodatkiem sera. Nie mogłam się zdecydować które zrobić, więc w mniejszych ilościach na spróbowanie ugotowałam obie wersje. Pierwsze opiszę te z serem, przepis znalazłam u Doroty, w komentarzach czytałam, że jednym wychodzą, drugim się rozlatują (podobnie jak kopytka). I u mnie było tak, że ciasto lepiło się bardzo i mąki weszło o wiele więcej niż w oryginale. I wniosek jest taki, że każdy musi dojść sam do odpowiednich proporcji, bo różne produkty mają różne gęstości i wilgoć. Ogólnie knedle bardzo dobre, u mnie podane z sosem z truskawek, ale równie dobre będą np. ze śmietaną z cukrem. Do środka możemy włożyć truskawki, śliwki lub inne owoce świeże jak i mrożone.


SKŁADNIKI :
  • 250 g obranych ziemniaków
  • 275 g białego sera półtłustego
  • około 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 jajko
  • truskawki  lub śliwki (świeże lub mrożone)
  • cukier
Ziemniaki ugotować w lekko osolonej wodzie. Odcedzić i jeszcze gorące wraz z serem przecisnąć przez praskę. Odstawić do wystudzenia.
Truskawki odszypułkować, jeśli używamy śliwek należy wyjąć pestki.
Do miski z ziemniakami i serem wbijamy jajko i wsypujemy na początek 1 szklankę mąki. Wyrabiamy ciasto, jeśli będzie bardzo lepiło się do rąk dosypujemy jeszcze po trochu mąki (u mnie weszło całe 1 i 1/2 szklanki o pojemności 250ml, tylko pamiętajmy że jest tam biały ser, który zawsze będzie się kleił).
W dużym garnku zagotowujemy 3/4 wysokości wody z łyżką oleju i szczyptą soli.
Do ręki bierzemy po małym kawałku ciasta, spłaszczamy na dłoni i na środek nasypujemy 1/2 łyżeczki cukru i nakładamy owoc. Brzegi delikatnie zlepiamy formując kuleczkę. Układamy na oprószonej mąką deseczce lub stolnicy i robimy w ten sam sposób resztę knedli (u mnie wyszło 13 sztuk, jedne mniejsze drugie większe, wszystko zależy od wielkości owoców).


Na wrzącą wodę (na średnim palniku) wrzucamy po kilka knedli i gotujemy około 3 minut od momentu, aż wypłyną na powierzchnię wody. Wyjmujemy łyżką cedzakową na talerz, wodę ponownie doprowadzamy do wrzenia i wrzucamy następne knedle.

Podawać wg uznania z sosem owocowym, ze śmietaną lub co kto lubi. 


SOS TRUSKAWKOWY :
  • szklanka truskawek (świeżych lub mrożonych)
  • 2 - 3 łyżki cukru
Truskawki wrzucamy do garnka, wsypujemy cukier wg smaku i podgrzewamy na małym ogniu, aż truskawki będą miękkie i wytworzy się dużo soku.



28 czerwca 2013

Ogórki małosolne

Nasze ulubione ogórki małosolne, a jak dłużej postoją to po prostu są kiszone. My uwielbiamy jeść takie jednodniowe, które dopiero troszkę są kwaśne, i chyba nie tylko my, bo od wielu osób to słyszałam. W przepisie podaję, że zalewamy albo ciepłą albo zimną wodą, a dlatego że wszystko zależy jak szybko chcemy ogórki podkisić. Wytłumaczę to tak, jak ja robię: jeśli jest chłodno, albo zależy mi, aby małosolniaki szybko doszły to wlewam jak najcieplejszą wodę, a jeśli jest upał, to spokojnie w zimnej wodzie ogórki na drugi dzień będą już podkiszone. Na zdjęciu poniżej małosolne po dobie stania, które były zalane zimną wodą i stały w upalne dni na parapecie kuchennym. Kiedy ogórki są już odpowiednio ukiszone to kamieniak przykrywam pokrywką, aby światło nie dochodziło. Pewnie niektórzy zapytają się po co te wszystkie liście, więc powiem tak wkładam je od zawsze, a podobno ich celem jest, aby ogórki były twarde i jędrne. I takie zawsze są, więc chyba coś w tym jest.


SKŁADNIKI :
  • 1,5 kg ogórków świeżych
  • 2 litry zimnej lub ciepłej wody
  • 4 łyżki stołowe soli
  • 2 płaskie łyżki stołowe cukru
  • 5 ząbków czosnku
  • 2 liście dębu
  • 4 liście czarnej porzeczki
  • 4 liście wiśni
  • 2 liście chrzanu
  • pęczek świeżego koperku
Ogórki i wszystkie liście namaczamy przez 2 godziny w lodowatej wodzie, następnie w kamionkowym garnku lub dużym słoju kładziemy na dno liść chrzanu, połowę koperku, liść dębu i po dwa listki wiśni i czarnej porzeczki. Teraz układamy ogórki pionowo, jeden koło drugiego jak najściślej. Pomiędzy ogórki wkładamy ząbki czosnku i na wierzch kładziemy resztę kopru, pozostałe liście czarnej porzeczki, wiśni, dębu i na samym wierzchu liść chrzanu.


Do innego naczynia wlewamy wodę (jeśli chcemy, aby ogórki szybko zakisły wlewamy jak najbardziej ciepłą, a jeśli jest upał to spokojnie wystarczy zimna) i wsypujemy sól i cukier. Wszystko dokładnie zamieszać do momentu, aż się rozpuści. 
Przygotowanym roztworem zalewamy ogórki i przykrywamy np. pokrywką, którą obciążamy słoikiem wypełnionym wodą lub  dużym czystym kamieniem.
Odstawiamy do podkiszenia. 


RADA : gdyby płynu do zalania ogórków było za mało to zasada przeliczenia jest prosta. Na 1 litr wody wsypujemy 2 łyżki stołowe soli i 1 łyżkę stołową cukru.



27 czerwca 2013

Kapusta młoda zasmażana na słodko

Nowalijki to coś na co się czeka całą zimę. Żadna kapusta nie smakuje mi tak jak ta, doprawiona na słodko, z kwaśną śmietanką. Nie podam tutaj dokładnie ile wsypuję soli i cukru, gdyż jak wiadomo główki kapusty są różne i pod każdą sypie się inną ilość. A poza tym nie każdy lubi to samo, najważniejsze, aby kapusta była dobrze podduszona, a później jak doprawimy to już zależy od każdego z Nas osobno. My jemy tą kapustę do młodych ziemniaczków, albo po prostu samą, i aż wstyd się przyznać, ale ja potrafi całą główkę w ten sposób przygotowaną zjeść sama, choć staram się powstrzymywać, aby dla innych też zostało.


SKŁADNIKI :
  • 1 główka młodej kapusty
  • 200 g słoniny
  • pęczek koperku
  • cukier
  • sól, pieprz
  • 200 g śmietany 12 %
  • sok z 1/2 cytryny
Z kapusty zdejmujemy brzydkie, wierzchnie liście, wykrawamy głąba i siekamy kapustę na średnie paski. 
W dużym garnku zagotowujemy około 1,5 - 2 l wody i gdy wrze zmniejszamy gaz na malutki i wrzucamy przygotowaną kapustę. Parzymy bez przykrycia przez 10 minut.
W tym czasie słoninę kroimy w kostkę i wytapiamy na dużej patelni na malutkim ogniu skwarki , na złoty kolor, ale uważamy aby się nie przypaliły.
Sparzoną kapustę odcedzamy, ze skwarek do pojemniczka odlewamy nadmiar smalcu, zostawiamy około 2 łyżki stołowe tłuszczu.
Na rozgrzaną patelnię ze smalcem i skwarkami wrzucamy odcedzoną kapustę i drobno posiekany koperek. Wsypujemy na początek łyżkę cukru i 1/2 łyżeczki soli, wszystko mieszamy i podsmażamy przez 10 minut mieszając często, aby kapusta się nie przypaliła. Po tym czasie dodajemy sok z cytryny i łączymy z kapustą, na koniec wlewamy śmietanę i dusimy około 5 minut. Na koniec wg swojego smaku doprawić pieprzem, solą i cukrem. My lubimy taką kapustę bardzo słodką, ale liczę się z tym, że każdy lubi inaczej, dlatego ostateczne doprawienie zostawiam Wam.
Pozostały smalec w pudełeczku przechowujemy w lodówce i wykorzystujemy np. do okrasy ziemniaczków.


Gulasz z łopatki z pieczarkami

Jeśli nie macie pomysłu z czym podać np. ziemniaki to proponuję Wam pyszny gulasz. Zaletą jego jest prostota i dość szybkie przygotowanie. Można go równie dobrze jeść z samym chlebem czy też pampuchami. Zagęszczenie mąką kukurydzianą sprawia, że jest aksamitny, a dodatek brandy dodaje fajnego posmaku. Gulasz przyprawiony pieprzem dość pikantnie stanowi wspaniałą rozgrzewkę w tak chłodne dni jak obecnie nastały. Dziś termometr pokazywał zaledwie 13 stopni, aż z domu się nie chciało wyjść, ale tego typu danie ratuje takie chwile. 


SKŁADNIKI :
  • 300 g mięsa z łopatki

26 czerwca 2013

Frużelina truskawkowa z imbirem

Czerwiec się kończy, deszcz pada cały czas, w moim otoczeniu pola i działki są pozalewane wodą po ostatnich burzach, więc truskawki pewnie lada chwila się skończą, a szkoda bo naszym polskim żadne inne nie dorównują. Pierwszy raz robiłam i jadłam frużelinę i to z naturalnych produktów. Przepis podpatrzyłam u Domi. Zrobiłam większą porcję i dodałam aromatu ścierając skórkę z cytryny i świeży imbir. Wyszło bardzo smaczne, troszkę przypomina kisiel. Mi doskonale współgrało z naleśnikami, zwłaszcza że ta frużelina jest mało słodka, nie tak jak dżemy. Na pewno jeszcze nie raz zrobię.


SKŁADNIKI :
  • 1 kg truskawek (świeżych)
  • 500 ml wody
  • 200 g cukru (u mnie cukier waniliowy , ale może być zwykły + 1/2 laski wanilii)
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • skórka otarta z 1/2 cytryny
  • kawałek imbiru (mniej więcej wielkości połowy kciuka)
  • 8 łyżeczek mąki ziemniaczanej
Truskawki oczyszczamy z szypułek i płuczemy. Następnie kroimy na plasterki grubości około 3 mm i wrzucamy do garnka. Wsypujemy cukier (jeśli mamy domowej roboty waniliowy, to go używamy, a jeśli mamy tylko zwykły kryształ to go wsypujemy i dodajemy ziarenka wyskrobane z 1/2 laski wanilii), na tartce o drobnych oczkach ścieramy skórkę z cytryny i imbir, wyciskamy sok z cytryny i wszystko zalewamy 400 ml zimnej wody.
Na malutkim ogniu podgrzewamy wszystko od czasu do czasu mieszając do momentu, aż truskawki będą ugotowane, miękkie, ale jeszcze w kawałkach.
Następnie wciąż zostawiając frużelinę na malutkim ogniu, do kubka wlewamy pozostałe 100 ml zimnej wody i wsypujemy mąkę ziemniaczaną. Rozprowadzamy dokładnie mąkę w wodzie, tak by nie było grudek i wlewamy do garnka. Cały czas mieszając gotujemy, aż powstanie nam konsystencja kisielu i będą się robiły na powierzchni truskawek bąbelki.


Tak ugotowaną galaretkę nakładamy do umytych słoiczków do pełna, zakręcamy i odstawiamy do wystudzenia. Następnie zimne słoiki wkładamy do dużego garnka, zalewamy zimną wodą tak by sięgała do dekielków i gotujemy na średnim ogniu przez 5 minut od momentu, kiedy zacznie wrzeć. Gorące słoiki wyjmujemy z wody i stawiamy na ściereczce do góry dnem, czyli na dekielkach. Kiedy ostygną wynosimy w ciemne miejsce.

Polecam jako dodatek do naleśników, podobno frużelina idealna jest również do gofrów.


Konfitura truskawkowa z miętą i galaretką agrestową

Póki jeszcze sezon truskawkowy trwa, to zachęcam do korzystania z nich. W tym roku zrobiłam taką oto konfiturę z posmakiem mięty i zagęszczoną galaretką. Przepis znalazłam na blogu Moje Twory Przetwory . U mnie z dodatkiem cukru, gdyż bez niego była strasznie kwaśna, zmniejszyłam również ilość truskawek, aby bardziej przypominało galaretkę, ale po mimo to i tak wyszło dość rzadkie, ale jest na to sposób, a mianowicie po wizycie w lodówce konsystencja robi się taka, że można nawet ją pokroić. Mój przepis jest na małą porcję, około 4-5 słoiczków po koncentracie pomidorowym, jeśli chcemy więcej wystarczy odpowiednio zwiększyć produkty.


SKŁADNIKI :
  • 800 g truskawek (świeżych)
  • 1 galaretka agrestowa
  • 2 łyżki cukru
  • 5 gałązek mięty
Truskawki oczyszczamy z szypułek i płuczemy. Następnie kroimy na cieniutkie plasterki i wrzucamy do garnka. Wsypujemy cukier i wrzucamy wypłukane gałązki mięty (całe). Na malutkim ogniu gotujemy przez około 10-15 minut, co jakiś czas mieszając, aż wszystko się prawie rozleci.

Po tym czasie wyjmujemy gałązki mięty i wsypujemy galaretkę agrestową. Gotujemy na średnim ogniu często mieszając.

Tak ugotowaną galaretkę nakładamy do umytych słoiczków do pełna, zakręcamy i odstawiamy do wystudzenia. Następnie zimne słoiki wkładamy do dużego garnka, zalewamy zimną wodą tak by sięgała do dekielków i gotujemy na średnim ogniu przez 10 minut od momentu, kiedy zacznie wrzeć.  Gorące słoiki wyjmujemy z wody i stawiamy na ściereczce do góry dnem, czyli na dekielkach. Kiedy ostygną wynosimy w ciemne miejsce.

Polecam jako dodatek do chleba, albo naleśników.



25 czerwca 2013

Zupa z zielonych szparagów

Poprzednia zupa ze szparagami spodobała się wielu osobom, a że sezon trwa, więc postanowiłam ugotować drugą tym razem na wywarze mięsnym. Smak zupełnie inny bo jest ona w zasadzie tylko szparagowa, bardzo je czuć, więc jeśli ktoś ich nie lubi to zupa go zapewne nie zachwyci. Można by było równie dobrze zrobić z niej krem, ale my nie przepadamy za taką konsystencją. Muszą być kawałki warzyw, zwłaszcza że córeczka lubi zjadać ziemniaki i marchewkę, a dopiero na końcu woła piciu zupki. I warto wspomnieć, że na ciepłe dni taka zupa jest idealnym posiłkiem, lekkim ale sycącym.


SKŁADNIKI :
  • 250 g mięsa wieprzowego np. z łopatki

Papryka faszerowana kaszą kuskus i mięsem mielonym

Po fali upałów i suszy przyszła duchota i burzowa aura. Z jednej strony dobrze bo trawa bez codziennego podlewania usychała, z drugiej gorzej bo jak się rozleje to bez umiaru. Po godzinnym deszczu całe pola i podwórka niektórych sąsiadów pływają. Też pamiętam czasy kiedy u mnie tak było, że łódką można pływać, ale to czasy odległe pewnie z 1997 roku, bo jak przyszła budowa domku to trawnik podniósł się kilkanaście centymetrów i już woda z pola do nas nie spływa. Ja osobiście lubię i słońce i deszcz, ale w tym roku wilgoć dała dobre warunki komarom i uwierzcie, że nawet w dzień ciężko jest wysiedzieć na podwórku bo tylko czekają, aby ugryźć. Liczę, iż będzie jeszcze fala upałów która wysuszy mokre miejsca i wygoni tych krwiopijców. A na razie proponuję Wam bardzo smaczne połączenie papryki z mięsem i kaszą. Jest to posiłek dość lekki i zdrowy. Może być zarówno daniem na obiad jak i przystawką na imprezę. 


SKŁADNIKI :
  • 4 średnie papryki czerwone (po około 150 - 200 g każda)
  • 350 g mięsa mielonego
  • 1/2 bułki czerstwej
  • 1 cebula
  • 1 jajko
  • 1/2 łyżeczki papryki wędzonej słodkiej
  • sól, pieprz
  • mleko
  • 1/2 szklanki kaszy kuskus
  • 1 szklanka wrzącej wody
  • 50 g żółtego sera
  • pęczek cienkiego szczypiorku
Bułkę tartą zalewamy taką ilością mleka, aby cała nim nasiąkła.
Kaszkę kuskus mieszamy ze szczyptą soli i zalewamy w naczyniu gorącą wodą, odstawiamy na 10 minut (jeśli po tym czasie jeszcze zostanie woda, to odlewamy ją).
Papryki przekroić na pół, czyścimy z nasion i błon, myjemy i osuszamy. Posypujemy delikatnie solą i pieprzem.
Do mięsa mielonego dodajemy paprykę wędzoną, namoczoną bułkę, pokrojoną w drobną kostkę cebulę i jajko. Wszystko razem mieszamy, na koniec doprawiamy do smaku pieprzem i solą.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 stopni.
Blachę wykładamy papierem do pieczenia i natłuszczamy olejem. Układamy na niej połówki papryki do każdej wkładamy mniej więcej po równo kaszy kuskus.



Na kuskus nakładamy przygotowane mięso mielone. 



Przykrywamy wszystko folią aluminiową i pieczemy przez około 30 minut.
Następnie zdejmujemy folię, każdą paprykę posypujemy startym żółtym serem i pokrojonym szczypiorkiem. Zapiekamy jeszcze przez 15 minut, aż ser się ładnie przypiecze, a mięso zrobi rumiane.

Podawać same lub z ulubionym zimnym sosem np. czosnkowym.

24 czerwca 2013

Kalie mascarponowe nadziewane serkiem ze szparagowymi łodyżkami

Kiedyś gdzieś w internecie widziałam zdjęcie kalii z łodyżkami chyba ze szczypiorku i pręcikami z czerwonej papryki. I po obejrzeniu fotki stwierdziłam, że przygotowanie takiego pysznego talerza nie jest wcale, aż tak trudne. Choć nie powiem, ale trzeba dojść do wprawy, albo po prostu robić je w dużym skupieniu, nie śpiesząc się. Moje troszkę się połamały, bo serek w dość w grubych plastrach i się łamał, a  dzieci chciały na dwór i pośpiech robił swoje. Jak to mówią "jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy". Ogólnie całe zrobienie tego talerza zajęło mi około 15 minut (łącznie z gotowaniem szparagów), gdyż w tym czasie jak były w garnku naszykowałam sobie już mascarpone i każdy posmarowałam serkiem, by mieć już tylko gotowe do zwinięcia. Następnym razem postaram się bardziej i będę dokładniej je zwijać. Obiecuję też zrobić zdjęcie krok po kroku przygotowania kwiatuszków, bo jakoś teraz z pośpiechu zapomniałam. Serki wybieramy smakowo wg własnych upodobań. Polecam Wam zabawę przy tworzeniu takiego bukietu, zwłaszcza że jest bardzo smaczny i efektownie się prezentują na stole.


SKŁADNIKI :
  • opakowanie mascarpone w okrągłych plastrach (u mnie z Lidla)

Zupa wiosenna ze szparagami

Oto propozycja zupy warzywnej, a nazwana wiosenna, gdyż sezon szparagowy wtedy trwa, równie dobrze mogła by być letnia, ale przecież to mało ważne. Zupka powstała w ubiegłym tygodniu na życzenie córeczki, która chodziła od rana pokazywała miskę i mówiła zupa. Pozbierałam co miałam w lodówce i wymyśliłam sobie taką bombę z warzywami. Jest ona bardzo sycąca i pyszna. Lekko pikantna ze słodkim posmakiem. Musi być smaczna bo mąż zachwalał, a jemu ciężko z zupą dogodzić, gdyż należy do tych facetów lubiących ziemniaki. Dla niego by wystarczył talerz z ugotowanymi ziemniakami, okraszonymi smalcem i do tego kefir. Synek nasz za to totalne przeciwieństwo, mógłby jeść codziennie rosół z makaronem, a kartofli braku by nawet nie zauważył, dobrze że najmłodszy skarb chociaż je wszystko i nie ma problemu, bo zawsze jest zadowolona.


SKŁADNIKI : 
  • 1 i 1/2 litra wody

Kompot z truskawek z rabarbarem i miętą

Obiecany kompot z lekkim poślizgiem, ale w końcu jest. Podobnie jak kompot z samych truskawek jest to  koncentrat do rozrabiania z wodą. Orzeźwiający smak mięty idealnie sprawdza się na upały. W zimę taki napój jest miłym wspomnieniem kolorowego lata. Kompot jest odpowiedni do obiadu jak i do codziennego picia. Dzieciaki go uwielbiają.


SKŁADNIKI :
  • 3 kg truskawek
  • 500 g rabarbaru
  • duży pęczek mięty (około 10 - 15 gałązek)
  • 1 kg cukru
  • 3 litry wody
Truskawki obieramy z szypułek i płuczemy, wrzucamy do garnka. 
Rabarbar obieramy kroimy na średniej grubości plasterki i dorzucamy do truskawek, wrzucamy opłukane gałązki mięty, wsypujemy cukier i zalewamy wodą. 
Gotujemy wszystko na małym ogniu do momentu, aż kompot się zagotuję i na wierzchu owoców utworzy się piana.
Gałązki mięty wyjmujemy i wyrzucamy, a gorący kompot z truskawkami i rabarbarem przelewać do dobrze umytych słoików, zakręcam i odstawiać do wystudzenia.
Następnie zimne słoiki wkładamy do dużego garnka, zalewamy zimną wodą tak by sięgała do dekielków i gotujemy na średnim ogniu przez 5 minut od momentu, kiedy zacznie wrzeć.  Gorące słoiki wyjmujemy z wody i stawiamy na ściereczce do góry dnem, czyli na dekielkach. Kiedy ostygną wynosimy w ciemne miejsce.

Kompot rozrabiamy w proporcji 2:1 czyli dwie części wody, jedna część kompotu.



22 czerwca 2013

Sałatka z surimi i zupkami chińskimi

Lubimy bardzo sałatkę z zupkami chińskimi, a że dawno jej nie było to wymyśliłam nową z dodatkiem naszych ulubionych paluszków surimi. Podobnie jak w we wspomnianej wcześniej sałatce musi być do niej typowa ostra zupka chińska Vifon (czerwona). Żadna inna firma nie nadaje takiego smaku jak ta. W wersji poniżej na zdjęciu z dodatkiem kukurydzy, ale jeśli nie lubicie możecie ją pominąć i też będzie pysznie. Sprawdziłam to, bo w ciągu tygodnia sałatkę tą robiłam 2 razy, bo tak spodobała się domownikom, że mama zażyczyła sobie na imieniny tylko właśnie bez kukurydzy. I teraz dostrzegam plusy z tego, że mam bloga, bo przepis dokładnie spisuję i wiem, że go nie zapomnę, a wcześniej to różnie bywało, było i tak, że coś raz zrobiłam, a już drugi raz nie pamiętałam jak to dokładnie było. Teraz ten problem zniknął. 


SKŁADNIKI :
  • 250 g paluszków surimi

21 czerwca 2013

Kompot z truskawek

Sezon truskawkowy trwa i jak wspomniałam już wcześniej w którymś poście zrobiłam już zapasy kompotów na zimę, mój synek je uwielbia. Dziś przepis na pierwszy z dwóch tegorocznych kompotów. To taki koncentrat, bo z litrowego słoika po rozcieńczeniu wychodzi 3 lity pysznego napoju, który w zimowe dni będzie doskonałym wspomnieniem lata. Jest to kompot podstawowy z samych truskawek, z tej proporcji wychodzi około 7 - 8 litrowych słoików, bo ja zawsze w takie kładę. Truskawki z takiego słoiczka możemy później spokojnie użyć np do knedli lub innych tego typu dań, gdyż pozostają w miarę jędrne i całe.



SKŁADNIKI :
  • około 3,5 kg ładnych truskawek
  • 3 litry wody
  • 1 kg cukru
Truskawki obieramy z szypułek i płuczemy i zostawiamy na druszlaku, aby obciekły.
Słoiki dokładnie umyć, następnie do każdego wkładamy truskawki do pełna (nie ugniatamy ich, mają luźno leżeć).
Wodę zagotowujemy z cukrem, mieszając aby cukier dobrze się rozpuścił i powstał bardzo słodki syrop.
Każdy słoik z truskawkami zalewamy do pełna syropem, zakręcamy i odstawiamy do wystudzenia.
Następnie zimne słoiki wkładamy do dużego garnka, zalewamy zimną wodą tak by sięgała do dekielków i gotujemy na średnim ogniu przez 5 minut od momentu, kiedy zacznie wrzeć. 
Gorące słoiki wyjmujemy z wody i stawiamy na ściereczce do góry dnem, czyli na dekielkach.
Kiedy ostygną wynosimy w ciemne miejsce.

Ja przeważnie kładę taki kompot w słoiki litrowe i następnie rozcieńczam z wodą w stosunku 2:1 czyli 2 litry wody : 1 słoik kompotu.

Okoń morski pieczony z szparagami i ziemniaczkami

Będąc na zakupach w Lidlu mąż namówił mnie na zakup ryby o nazwie Labraks czyli Okoń morski, która była akurat w promocji po atrakcyjnej cenie. Powiedział, że słyszał reklamę w radiu, że ryba jest smaczna. I tak na szybko postanowiłam ją zrobić ze szparagami i naszymi ulubionymi ziemniaczkami wielkości orzeszka. Jak już sama nazwa mówi ryba żyje przeważnie w morzu, i co warto wiedzieć należy do drapieżników, czyli zjada inne rybki. Przy skrobaniu łusek to drapieżnictwo poczułam na własnej skórze, gdyż na płetwach ma on bardzo twarde jakby kolce, które boleśnie kłują, dlatego czyszczenie drugiej rybki zaczęłam od odkrojenia tych nieszczęsnych płetw i Wam też radzę tak zrobić. Po upieczeniu rybka ma białe mięso i jest bardzo smaczna, ości w zasadzie tylko są te duże więc łatwo się je usuwa. Byliśmy nią zachwyceni, córcia ją po prostu pochłaniała. Na pewno jeszcze nie jeden raz Labraks zagości na naszych talerzach.

SKŁADNIKI :
  • 2 sztuki okonia morskiego (Labraks) patroszonego

20 czerwca 2013

Rzeszowiak

Ciasto, które dziś zaproponuję urzekło mnie swoim wyglądem i wcześniej czy później musiałam je upiec, a że akurat były imieniny mamy, więc okazja doskonała. Przepis znalazłam na Smakerze, autorką jest Gogusia. Zmieniłam krem na kawowy i w większej ilości, gdyż w komentarzach pod oryginałem pisano, że jest go bardzo mało. W standardzie jak większość tego typu ciast dla mnie za słodkie, ale inni sobie chwalili i mówili, że czepiam się bo jest akurat. Z przepisu wychodzi wielka blacha ciasta, wykonanie bardzo łatwe, mimo, że wygląda skomplikowanie. Jeśli się skusicie je upiec, na pewno nie pożałujecie.


BEZA :
  •  7 białek
  • 1 i 1/2 szklanki cukru pudru
  • 10 płaskich łyżek mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka octu
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki kawy czarnej mielonej
Blaszkę (u mnie 25x40 cm), wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy masłem i posypujemy mąką. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, pod koniec ubijania dodając po łyżce cukru. Ubijać do momentu, aż cukier się całkowicie rozpuści. Następnie dodać mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia i ocet, wszystko dokładnie wymieszać (ja to robiłam mikserem na najmniejszych obrotach).
Do przygotowanej formy wykładamy ubitą pianę i robimy za pomocą szpatułki górki i dołki. Posypujemy po całości kawą i przygotowujemy szybko biszkopt.


BISZKOPT :
  • 4 jajka
  • 6 łyżek cukru
  • 7 łyżek mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Mąkę i proszek do pieczenia przesiewamy.
Z jajek oddzielamy żółtka od białek. Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywno mikserem na najwyższych obrotach, następnie dodajemy po łyżce cukru i dalej ubijamy mikserem, aż cały cukier się rozpuści. Do tak ubitej piany dodajemy po jednym żółtku i miksujemy na wolnych obrotach miksera. Na samym końcu dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i delikatnie drewnianą łyżką mieszamy, aby tylko składniki się połączyły.
Tak przygotowany biszkopt wylewamy na pianę z białek posypaną kawą i delikatnie równo rozprowadzamy.
Całość pieczemy przez około 45-50 minut, następnie odstawiamy do wystudzenia.


KREM :
  • 500 ml mleka
  • 7 żółtek
  • 1 łyżka cukru waniliowego (u mnie domowy)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki cukru
  • 250 g margaryny
  • 4 łyżki kawy inki (może być inna sypka, rozpuszczalna)
Żółtka z cukrem i cukrem waniliowym ucieramy mikserem do puszystości, następnie wsypujemy mąkę ziemniaczaną i mąkę pszenną, kawę inkę i wlewamy 200 ml mleka, wszystko miksujemy, tak aby się wymieszało.
Resztę mleka (300 ml) zagotować, następnie wlać przygotowaną masę i cały czas mieszając gotować na średnim ogniu, aż budyń stanie się bardzo gęsty. Zdjąć z ognia, przykryć folią spożywczą tak, aby ściśle przylegała do budyniu i odstawić do całkowitego wystudzenia.

Margarynę utrzeć na puch, następnie dodawać po łyżce budyniu i ucierać na gładki krem.

Ostudzone ciasto przekroić na 2 blaty. Na ten z bezą wykładamy masę, zostawiając 5 łyżek. Przykrywamy blatem z biszkoptu i wierzch smarujemy zostawionym kremem. Włożyć na chwilkę do lodówki, a w tym czasie przygotować polewę.


POLEWA :
  • 100 g czekolady mlecznej
  • 2 płaskie łyżki masła
  • 1 łyżeczka mleka
W kąpieli wodnej robimy polewę tzn. w małym garnku gotujemy wodę na wolnym ogniu, na wodę stawiamy szklaną miseczkę do której wrzucamy czekoladę, mleko i masło,  mieszamy aż dokładnie wszystko się roztopi i połączy na gładką polewę.

Przygotowane ciasto polewamy rozpuszczoną czekoladą i odstawiamy do zastygnięcia.
Ciasto najlepiej przechowywać w lodówce. 

19 czerwca 2013

Ciasto z truskawkami i truskawkową budyniową pianką

W niedzielę przywiozłam ze wsi ponad 12 kg truskawek, troszkę zamroziłam, z reszty zrobiłam kompoty, które lubi mój syn. Zostawiłam sobie 1/2 kg twardych, niepogniecionych owoców specjalnie do tego ciasta. Pewnie większość zna ten wypiek z przepisu na Ciasto z rabarbarem i budyniową pianką, ale w dzisiejszej wersji odrobinkę przemieniony. Już od dawna miałam pomysł, aby zrobić piankę pod kolor i smak owoców i był to super pomysł. Ciasto wyszło przepyszne i prezentowało się wzorowo. Upiekłam je z myślą o spotkaniu u znajomych i nie żałowałam. Smakowało. Zmieniłam również metodę pieczenia, bo skoro do jabłecznika nie trzeba podpiekać spodu, więc tę samą metodę zastosowałam wczoraj i ciasto wyszło kruchutkie i mięciutkie. Sami popatrzcie.


CIASTO :
  • 2,5 szklanki mąki pszennej tortowej
  • 250 g zimnej margaryny
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 żółtek
  • 3 łyżki cukru pudru
Na stolnicę przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem, robimy z niej kopczyk, a na środku dołek do którego wrzucamy żółtka. Mieszamy delikatnie czubkiem noża, następnie dodajemy pokrojoną na mniejsze kawałki margarynę i siekamy dużym nożem do momentu, jak zrobi się kruszonka. Teraz szybko zagniatamy zwarte ciasto.
Ciasto dzielimy na dwie części, mniej więcej w proporcjach 40 % i 60 %. Każde osobno owijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażalniki do momentu, aż będzie bardzo twarde.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni.

Blaszkę o wymiarach 32x20 cm wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy margaryną i obsypujemy mąką. Do tak przygotowanej formy ścieramy na tarce o grubych oczkach większy kawałek zamrożonego ciasta i delikatnie równo je rozprowadzamy leciutko dociskając. Wstawiamy do lodówki, aby się ochłodziło, a w tym czasie przygotowujemy piankę.

BUDYNIOWA PIANKA :
  • 5 białek
  • 2/3 szklanki cukru
  • 2 budynie truskawkowe z cukrem
  • 1/2 szklanki oleju (u mnie rzepakowy)
  • ok 1/2 kg świeżych truskawek
  •  1/4 szklanki cukru pudru
Truskawki odszypułkować, opłukać i pokroić na połówki.
Mikserem na najwyższych obrotach ubijamy białka ze szczyptą soli na sztywną pianę, następnie dodajemy po łyżce cukru dalej ubijając, aż cały cukier się rozpuści, a piana dokładnie ubije. Do tak przygotowanych białek wsypujemy sypkie budynie i szybko miksujemy na najwyższych obrotach, na końcu wlewamy strużką olej i miksujemy do połączenia się składników.
Do truskawek wsypujemy cukier puder i mieszamy, aby wszystkie owoce obtoczyły się w nim.

Do blachy ze schłodzonym ciastem wlewamy budyniową piankę. Na nią wykładamy przygotowane truskawki. Na wierzch pianki z truskawkami ścieramy drugą część zamrożonego ciasta. Tak przygotowane ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 60 minut (przy piekarniku z termoobiegiem może to trwać znacznie krócej około 40 minut, ja czas podałam dla mojego piekarnika gazowego, a pieczemy do momentu, aż na wbitym w środek ciasta patyczku nie będzie surowej masy "pamiętajmy, że patyczek zawsze będzie mokry od truskawek").

Ostudzone ciasto można oprószyć cukrem pudrem, ale równie dobrze smakuje w wersji bez niczego.





18 czerwca 2013

Ciasto z masą truskawkową

Takie oto ciasto znalazłam na blogu Sweet dreams a oryginał pochodzi od Crispy biscuits. Upiekłam je na sobotę na imieniny mamy. Ciasto pyszne, smakowało gościom, idealne na letnie dni. Kwaskowa masa z truskawek idealnie się skomponowała ze słodką bitą śmietaną. W wersji oryginalnej były 4 śmietan fixy, ale jak dla mnie było to stanowczo za dużo i zmniejszyła ich ilość do 2. I uwierzcie, że więcej nie trzeba, ciasto stało na stole cały dzień i nic się nie rozpływało. Polecam Wam to ciasto, zwłaszcza tym którzy nie lubią bardzo słodkich wypieków.

Ps. Zapomniałam od razu napisać małą uwagę, dopiero po komentarzu dodanym przez anonimową osobę przypomniało mi się. Biszkopt wyrósł mi wysoki na całą blachę, przekroiłam go i oddałam połowę mamie, która go wykorzystała do innego ciasta. Można również go zamrozić i wykorzystać kiedy indziej. Ja myślałam, że to taki wypadek przy pracy i stało mi się tak, gdyż piekę na kaczych jajkach, które są dużo większe od kurzych, ale po komentarzu widzę, że są inne osoby którym też biszkopt wyrósł za wysoki.



BISZKOPT :
  • 5 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Dno blaszki (u mnie 32 x 20 cm) wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy margaryną i obsypujemy mąką. Boki mają zostać suche.
Mąkę pszenną i mąkę ziemniaczaną mieszamy z proszkiem do pieczenia i razem przesiewamy.
Z jajek oddzielamy żółtka od białek. Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywno mikserem na najwyższych obrotach, następnie dodajemy po łyżce cukru i dalej ubijamy mikserem, aż cały cukier się rozpuści. Do tak ubitej piany dodajemy po jednym żółtku i miksujemy na wolnych obrotach miksera. Na samym końcu dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i delikatnie drewnianą łyżką mieszamy, aby tylko składniki się połączyły.
Do przygotowanej formy wlewamy ciasto i pieczemy przez około 30 minut do tzw. suchego patyczka. Następnie ciasto zostawiamy w piekarniku z otwartymi drzwiczkami do całkowitego wystudzenia. 


MASA TRUSKAWKOWA :
  • 900 g truskawek świeżych lub mrożonych
  • 3/4 szklanki wody
  • 2 galaretki truskawkowe
  • 2 budynie śmietankowe bez cukru
  • 3/4 szklanki zimnej wody
  • 1 szklanka cukru
Truskawki odszypułkować, opukać i osuszyć. Następnie pokroić na mniejsze kawałki, wrzucić do garnka zasypać cukrem i zalać 3/4 szklanki wody. Zagotować i poddusić przez około 10 minut. Zdjąć z ognia i zmiksować lub tak jak ja przetrzeć ile się da przez druszlak.
Kiedy truskawki są już przetarte to ponownie je zagotowujemy i wsypujemy do nich galaretki, chwilkę mieszamy, wciąż podgrzewając na malutkim ogniu. 
Do kubka wlać 3/4 szklanki zimnej wody, wsypać budynie i dokładnie rozmieszać. Następnie wlać do masy truskawkowej, mieszając pogotować przez około 3 minuty, aż masa stanie się gęsta.
Zdjąć z ognia i odstawić do wystudzenia.

Kiedy masa jest już zima, wykładamy ją na upieczony wcześniej biszkopt, równomiernie rozprowadzamy i wstawiamy do lodówki na około 30 minut, po tym czasie przygotowujemy bitą śmietanę.


BITA ŚMIETANA :
  • 400 ml śmietany 30 % (u mnie Pilos z Lidla)
  • 3 płaskie łyżki cukru pudru
  • 2 śmietan fixy
Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem, pod koniec dodając śmietan fixy.

Tak przygotowaną bitą śmietanę wykładamy na schłodzoną masę truskawkową.


DODATKI :
  • 50 g herbatników
 Herbatniki kruszymy na drobne kawałeczki (ja wsadziłam je do miski i tłuczkiem od mięsa rozdrobniłam) i posypujemy nimi bitą śmietanę.

Wstawiamy do lodówki na około 2 godziny, aby wszystko ładnie się połączyło.




10 czerwca 2013

Ciasto z akacją i truskawkami

Cudowny zapach akacji zachęca do eksperymentowania z nią. Mając w lodówce w końcu polskie, cudownie pachnące i uwierzcie, że jak na tę pogodę słodkie truskawki postanowiłam upiec jakieś ciasto z połączeniem tych dwóch smakołyków. Na blogu Drobne Przyjemności znalazłam przepis na ciasto z akacją. Szybkie, łatwe i naprawdę pyszne. Oczywiście u mnie z akacją i truskawkami, a wszystko zasypane chrupiącą kruszonką. Ciasto wyszło bardzo mięciutkie i wilgotne. Na drugi dzień wciąż było świeże. Mąż określił, że idealne do kubka z mlekiem. Przypomnę jeszcze, że kwiaty zrywamy z białej akacji zwanej Robinią akacjową. 
Przepis dodaje do tegorocznej akcji na Mikserze "Kwiatożercy 2013".


KRUSZONKA :
  •  100 g mąki pszennej
  • 50 g margaryny
  • 50 g cukru 
  • szczypta soli
Mąkę mieszamy z cukrem i dodajemy margarynę. Delikatnie siekamy chwilkę nożem, a później palcami robimy sypką kruszonkę.

CIASTO :
  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżka miodu (u mnie z mniszka)
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 szklanka pokrojonych w ćwiartki truskawek
  • 1 szklanka płatków białej akacji (bez szypułek)
 




Akacje należy zrywać z drzew które rosną w miejscach nienarażonych na towarzystwo spalin samochodowych. Zrywamy całe grona, następnie w domu obrywamy płatki.

Płatki akacji opłukać i osuszyć.
   
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Blaszkę (dno i boki) (u mnie 10 x 30 cm) wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy margaryną i obsypujemy mąką.
Z jajek oddzielamy żółtka od białek.
Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i razem przesiewamy. 
Białka ze szczyptą soli ubijamy na sztywno mikserem na najwyższych obrotach, następnie dodajemy po łyżce cukru i miód dalej ubijając mikserem, aż cały cukier się rozpuści. Do tak ubitej piany dodajemy po jednym żółtku i miksujemy na wolnych obrotach miksera. Następnie wciąż miksując wlewamy strużką olej i na samym końcu po troszku wsypujemy mąkę.  Wszystkie składniki dobrze wymieszać.








Do przygotowanej keksówki wylewamy 1/3 ciasta, do reszty wsypujemy akację, delikatnie mieszamy i wykładamy też do foremki. Na wierzchu układamy truskawki i zasypujemy zrobioną wcześniej kruszonką.







Ciasto pieczemy przez około 60 minut sprawdzając patyczkiem czy nie jest jeszcze surowe. 

Doskonale smakuje z mlekiem.



Kwiatożercy 2013

7 czerwca 2013

Naleśniki z białą akacją

Pogoda wciąż nie sprzyja zabawom na świeżym powietrzu. Pola skąpane są w wielkich wodach, bez kaloszy nie da rady iść na spacer. Wszystko żółknie z nadmiaru wilgoci, no ale cóż nic nie poradzimy na to co wyprawia pogoda. Dochodząc do sedna, od dwóch dni chociaż nie pada i udało nam się w końcu wybrać do lasu gdzie rosną drzewa Robini akacjowej nazywanej potocznie białą akacją. Dobrze, że jeszcze zdążyliśmy bo niestety kwiaty już zaczęły przekwitać, ale jeszcze udało nam się ich troszkę nazbierać. Pachną one cudownie, bardzo słodki zapach i takie same w smaku. Ważne jest to, że z akacji zjada się tylko kwiatki, bo reszta jest trująca. Podzielę się z Wami przepisem na naleśniki, które pamiętam z dzieciństwa. Smakują cudownie, czuć w nich wyraźnie zapach kwiatów, dzieciom przypadły do gustu, a uwierzcie mi, że mój niejadek jest strasznie wybredny i mało co zjada. Naleśniki te pochłaniał w ekspresowym tempie mimo, że są grubsze od zwykłych i mają kwiatkowe grudki. Z podanych porcji wychodzi około 10 placuszków. 
Przepis dołączyłam do tegorocznej akcji na Mikserze "Kwiatożercy 2013".


SKŁADNIKI :
  • 2 jajka